Reklama
Reklama
ogolne Image Banner 750 x 100

Fakty niezbicie wskazują na potrzebę wykonywania szczepień w celu ochrony zdrowia. Pozytywne stanowisko w tej sprawie przyjęło w czwartek (16 czerwca 2016 przyp. red.) podczas 132. sesji Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk (PAN).

Spada liczba szczepień dzieci

W wyrażonym przez Zgromadzenie Ogólne PAN stanowisku wiceprezes PAN prof. Stanisław J. Czuczwar wyraził zaniepokojenie faktem, że liczba dzieci objętych obowiązkowymi szczepieniami w Polsce spada. W 2012 r. nie zaszczepiono 5340 osób - spośród tych, które powinny szczepienie przyjąć; w 2013 r. było to 7248 osób, w 2014 – 12 681. Z nieoficjalnych danych podanych przez PAN wynika, że w 2015 r. nie zaszczepiono 16 689 dzieci.

"Warto pamiętać, że opinie o szkodliwości szczepień są całkowicie nieuzasadnione i nie mają żadnych podstaw naukowych" - podkreślił.

Szczepionki dla dzieci a autyzm

Prof. Czuczwar mówił, że związek pomiędzy szczepieniem na świnkę, różyczkę i odrę a występowaniem autyzmu, który często jako argument przywołują przedstawiciele tzw. ruchu antyszczepionkowego - okazał się badaniem zmanipulowanym. Jednocześnnie jest to przykład często wykorzystywany przez tzw. ruch antyszczepionkowy.

"Wykonane w wielu krajach, prawidłowo zaplanowane i prawidłowo wykonane badania naukowe wykluczyły jakikolwiek związek przyczynowo – skutkowy między szczepieniami, również przeciwko odrze, śwince i różyczce - a występowaniem chorób ze spektrum autyzmu u dzieci" – potwierdziła członek komisji ds. epidemiologii i bioterroryzmu przy Radzie Sanitarno – Epidemiologicznej, dr hab. Aneta Nitsch-Osuch.

Ekspertka dodała, że bezpieczne okazały się też inne szczepionki (m.in. przeciwko wirusowi HPV) lub ich składniki (jak np. substancja konserwująca tiomersal), które podejrzewano o niekorzystne działanie.

Przeciwnicy szczepionek w natarciu

Historia ruchów antyszczepionkowych jest tak długa, jak historia szczepień, i sięga końca XVIII w. – przypomniała dr hab. Nitsch-Osuch. Podała przykład lekarza brytyjskiego Edwarda Jennera, który po raz pierwszy w 1796 r. wykonał szczepienie przeciwko ospie prawdziwej. "Jemu współcześni, zamiast obawiać się choroby , która zbierała śmiertelne żniwo, dziesiątkowała wsie i miasta, zaczęli obawiać się szczepień ochronnych, między innymi wyrażając przekonanie, że po szczepieniach przeciwko ospie prawdziwej ludziom wyrastają rogi" – mówiła.

O tym, że szczepionki są skuteczne i bezpieczne, przekonywała również konsultant krajowa ds. epidemiologii, dr Iwona Paradowska-Stankiewicz.

"Szczepionki, które są dopuszczone do obrotu, należą do preparatów najlepiej przebadanych spośród wszystkich preparatów farmaceutycznych" – wskazała. Dodała, że proces produkcji jednej serii trwa wiele lat, a ich kontrola jakości stanowi 70 proc. całego procesu produkcji.

Źródło: Kurier PAP

Podziel się
Następny artykuł

Poważne choroby nerek u dzieci często przebiegają bez charakterystycznych objawów, dlatego czasami wykrywa się je dopiero w stadium schyłkowej niewydo... czytaj dalej

Reklama