Reklama
Reklama
Czołowi polscy rysownicy i urolodzy narysowali walkę z rakiem
Czołowi polscy rysownicy i urolodzy. Te dwie (wydawałoby się) odległe specjalizacje połączył Festiwal KultUro – wyjątkowe wydarzenie w świecie medycznym i kulturalnym, które odbyło się w Krakowie, w dniach 30 września i 1 października.

Z jednej strony Henryk Sawka i Jerzy Krzętowski, znani z ostrej kreski i satyrycznego spojrzenia na świat. Z drugiej – profesorowie Piotr Chłosta, Louis Denis czy Hendrik van Poppel, sławni na całą Europę specjaliści w dziedzinie medycyny, która u większości mężczyzn wciąż wywołuje paniczny strach. Urologia kojarzy się bowiem z nieprzyjemnym badaniem i nadal jest w Polsce tematem tabu.

Najlepsi polscy rysownicy w służbie zdrowiu

By zmienić ten zakrzywiony obraz, organizatorzy Festiwalu – a więc najwięksi specjaliści w kraju, zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Urologicznym – postanowili odczarować urologię w kulturalny sposób. Do współpracy zaproszeni zostali najlepsi polscy rysownicy: Paweł Jaroński, Andrzej Lichota, Jarek Kozłowski, Jerzy Krzętowski, Henryk Sawka, Marcin Treichel i Dariusz Wójcik. W ciekawy i zabawny sposób zinterpretowali tematykę schorzeń nękających mężczyzn (zwykle po 40-stce). W swoich różnorodnych pracach artyści zwrócili uwagę na niesłychaną wagę profilaktyki i badań, które często mogą zaoszczędzić zdrowie, a nawet uratować życie.

– Zwykle w rysunku zajmuję się komentarzem politycznym i satyrą społeczną, dlatego ten temat był dla mnie pewną ciekawostką i odmianą. Podobnie jak większość mężczyzn, raczej nie przepadam za wizytami u lekarza. I chyba ta znajomość męskiej mentalności ułatwiła mi decyzję o wzięciu udziału w tym projekcie – mówi Andrzej Lichota. – Ciekawostką jest to, że szkic do rysunku powstał podczas wyprawy w Alpy w okolice fantastycznego szczytu Matterhorn. A góry, zwłaszcza te wysokie, bardzo szybko uświadamiają jak ważne jest dobre zdrowie, kondycja i oczywiście poczucie humoru. Poczucie humoru ogólnie ułatwia życie, a w tym wypadku może je także przedłużyć.

Dariusz Wójcik dodaje – Współtworzenie warstwy wizualnej projektu KultUro nie odbyło się bez egzystencjalnego zgrzytu, oto bowiem stałem się twórcą i tworzywem. Sukcesywnie wgryzając się w, nomen omen, jądro tematu, coraz częściej słychać było, jeszcze cichy, ale narastający pisk 40-letniego mężczyzny, w którym kłębił się przekaz w rodzaju: "Stary, to o ciebie chodzi", "Czas na remanent w tych rejonach" oraz "Gdzie są te cholerne klucze do auta?”. Zgłębiwszy wiedzę na temat wszelkich Uro-dolegliwości, napakowany przekonaniem o rychłym końcu egzystencji, dokonałem palpacyjnego riserczu i zdiagnozowawszy u siebie jakieś 90% istniejących schorzeń z jednej strony przystąpiłem do spisywania testamentu, a z drugiej umówiłem się do urologa (serio!). Wizyta wykazała całkowitą gotowość do dalszej egzystencji.

Wszystkie prace satyryków można było podziwiać 1 października na wystawie towarzyszącej koncertowi finałowemu Festiwalu „EndoPower i Przyjaciele” w Muzeum Inżynierii Mieskiej (ul. Św. Wawrzyńca 13). 

Źródło: materiały prasowe

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się
Następny artykuł

Panowie bardzo często uskarżają się na żylaki powrózka nasiennego, które występują nawet u co piątego z nich. Pojawiające się z czasem nieprzyjemne ob... czytaj dalej

Reklama